Za moim oknem noc ciemna i dżdżysta,
wiatr liście w parku do snu już układa,
w mokry trotuar dudni deszcz pianista,
z kałuż klawiszy płynie serenada.
Jesienny koncert grają
deszcz z księżycem,
wybitna przecież wirtuozów para,
pierwszy gra largo na białych klawiszach,
drugi na czarnych nadążyć się stara.

